13 grudnia, 2023

II Rajd Kursancki – Wyprawa do Kompleksu 7215

Jest rok 2023 od czasu katastrofy w Czarnobylu minęło 37 lat jednak to nie ona zmieniła Zonę w strefę nie do życia. Po pierwszej eksplozji nastąpiła kolejna zmieniając otoczenie w strefę zagrożenia. Z niewiadomych przyczyn powstały tam dziwne anomalia, roślinność oraz … mutanty. Z tej przyczyny powstała Międzynarodowa Organizacja, której celem było zbudowanie wielkiego, ufortyfikowanego muru zwanego kordonem otaczającego całą strefę przez co Zona stała się najbardziej pilnowanym miejscem na ziemi. Nic co znajduje się w strefie nie może przedostać się do naszego świata.

Mimo szczelnie pilnowanej granicy wiele osób próbuje przedostać się do Zony. Niektórych ciągnie chęć zarobku, inni uciekają przed prawem, jeszcze inni szukają nowych doznań. Jednak można o tych ludziach powiedzieć jedno – nikt o zdrowych zmysłach do strefy się nie pcha. Osoby, której tutaj mieszkają zwą Stalkerami.

Ja mieszkam w strefie od 5 lat i w zasadzie nie wiem co mnie tu przywiodło. Tam w wielkim świecie miałem wszystko: mieszkanie, dobrą pracę, znajomych…, a jednak nie mogłem się tam odnaleźć. Tutaj każdy dzień to walka o przetrwanie, a każde wyjście w teren to zastrzyk adrenaliny, którego nigdzie indziej nie doświadczysz.

Wojskowi przymykają oko na tych co do strefy wchodzą – wszak i tak za chwilę będą martwi, ale dopóki żyją – przydają się. Dzięki nim naukowcy mogą badać Zone. Wiele osób poluje na mutanty, które potrzebne są do badań nad zrozumieniem skąd się pojawiły i dlaczego. Jednak większość zbiera dziwne kryształy, które pojawiają się po anomaliach zwane artefaktami. Mimo, że handel i wywóz ich ze strefy jest nielegalny i surowo karany to jest to metoda na szybki zarobek.

Niestety moje 2 ostatnie rajdy nie przyniosły mi nic dobrego. Zaledwie 2 małe artefakty – „kamienny kwiat” oraz „księżycówkę” – za to na każdym kroku spotykałem mutanty, a na dodatek uciekając przed grupa nibyolbrzymów straciłem swojego glocka. Sprzedając to co znalazłem ledwie starczyło mi na uzupełnienie zużytej amunicji oraz racji żywnościowej. Niestety na zakup nowego pistoletu już funduszy nie starczyło. Czas pomyśleć o kolejnej wyprawie ale przed wyruszeniem i zaplanowaniem kolejnego rajdu pochodzę po mieście może ktoś miałby dodatkowe zlecenie, które pomoże mi odbić się od dna…

Swoje pierwsze kroki udałem do zajazdu „Przygranicze”. Jest to obskurny bar, gdzie dają kiepskie jedzenie, a piwo nigdy nie stało obok dobrego browaru ale tutaj wybrzydzać nie można. Jak nie masz pieniędzy to zostaje ci tylko to. W innych warunkach przeszedłbyś obok tej speluny nie zwracając na nią uwagi. Jednak potrzebowałem informacji, a w takich miejscach najlepiej szukać.

Od progu spostrzegłem znajomego Wasyla, którego poznałem już pierwszego dnia mojego pobytu w strefie. To on nauczył mnie wszystkiego co powinienem wiedzieć o tym miejscu i dzięki niemu jeszcze tutaj żyję. Jeśli ktoś miałby mi pomóc odbić się od dna, w którym się znalazłem – to właśnie on.

Opowiedział mi o tajemniczym kompleksie 7215 do którego ciężko jest dotrzeć. Wielu próbowało szczęścia jednak większości tego szczęścia zabrakło aby wrócić. Niemniej jest to mekka stalkerów, bogata zarówno w artefakty ale również i w potwory. Dostałem od niego starą mapę oraz kilka informacji z których dowiedziałem się jedynie, że miejsce to znajduje się na starej linii kolejowej Pruszcz Gdański – Lębork oraz, że w wiosce wybudowali kościół, który miał być pomnikiem upamiętniającym dawne tragiczne historie.

Początkowo nie mogłem ustalić miejsca kompleksu – jednak po kilku godzinach analizowaniu wskazówek i mapy udało mi się odszukać tajemniczy obiekt, który znajduje się w miejscowości NAWCZ. Miejscowość oddalona o ponad 50 km, taka trasa w strefie to kilka dni wędrówki… Może uda mi się załapać na konwój przewożący zapasy w głąb strefy do jednostki badawczej. Cel mało realny ale może się uda. Na razie udało mi się uzyskać informację o rozkładzie jazdy.